Wpatruję się w moje oczy. Widzę niekończąca się niebieskość smutku. Wydaje mi się, że nigdy nie były inne. W kącikach oczu zbierają się łzy.
Jak spłyną po policzkach, to też będą niebieskie?
Potrząsam energicznie głową. Odgarniam do tyłu włosy, a wraz z nimi resztki mojej dumy.
Nie mazgaj się. Mówię. Nie myśl o nim. Nie myśl.
Zniknij!
Zaciskam powieki. Otwieram oczy.
Jesteś.




