Minął marzec i trzeba pokusić się o podsumowanie. Wydatki wyglądały następująco:

– żywność – 1195,21 zł – wynik dołujący, tak to jest ze świętami

– chemia – 81,17 zł – miód na mą strapioną duszę

– leki – 90,21 zł – Bulba ma niestety problemy ze skórą

– gazety – 20,86 zł – nie wiem po co i na co kupione, wyrwę sobie włosy z.. głowy

Wydatki na Zosię:

– pampersy – 109,97 zł

– chusteczki nawilżające – 10,47 zł

– krem do pupy – 10,37 zł

– zabawki – 200,51 zł

– ubrania i buty – 337,82 zł

Razem dało to sumę 669,14 zł. Można paść trupem.

Z tego miesiąca jestem totalnie niezadowolona. Pofolgowałam, poluzowałam cugle i oto mam mizerny efekt, w postaci zubożałej kieszeni. Pocieszający jest fakt, że ze sprzedaży klamotów uzbierała się suma 224,50 zł i wpadło też dodatkowe 80 zł, które przeznaczyliśmy na obkupienie Bulby. Nie dało się już dłużej czekać na większe przeceny, gdy temperatura za oknem wzrastała, za wyjątkiem Świąt Wielkanocnych.

Rezultaty są kiepskie, trochę mnie to podłamało, ale trzeba się wziąć w garść i pilnować budżet, pilnować, pilnować w tym miesiącu.

Widzicie sami. Jedno potknięcie, kolejne i kolejne, przetrzepie nieźle portfel. Gdybym się spięła w sobie, to na koncie oszczędnościowym byłoby więcej pieniędzy odłożonych. A tak jest skromniutko.

Naprawdę trzeba być czujnym, na warcie, na służbie całodobowej, by nie trapić się swoją głupotą.

Czuwaj!