Dziecko i rodzicielstwo

Szumi dokoła.. miś.

Czasami musi minąć sporo czasu, nim się człowiek przekona do pewnych rzeczy. Wyrobione zdanie, opinię, weryfikuje się po długotrwałym procesie zmian, które zachodzą w człowieku. Ten proces występuje w wielu obszarach życia. Dla jednych osób będzie to przekonanie się do sportowego stylu życia, dla innych odkrywanie smaków innej kuchni, a dla innej grupy osób bratanie się z organizacją dnia i poskramianie marnotrawienia czasu. Dla każdego będzie to coś innego.  U mnie ten proces też ma miejsce i dotyczy sfery, której nigdy bym siebie nie podejrzewała. Kiedy rok temu trzymałam w rękach Whisbear Szumiącego Misia, nie wzbudził we mnie zachwytu. Był ładny, owszem, w szarościach, które podkreślały blogerskie wnętrza, i tyle. Dziwiłam się, że jak taki miś może powodować uwielbienie i chęć jego posiadania przez świeżo upieczonych rodziców. Mej konsternacji nie rozwiała nawet Bulba, która potrzymała misia dwie minuty i bez żalu pozostawiła na pastwę losu na kanapie. Próba wieczorna, by zaznajomiła się z nim bliżej, również spaliła na panewce. Spojrzała się tylko na mnie z politowaniem, że podsunęłam jej coś szumiącego koło głowy. Zdecydowanie mi go wręczyła, przekręciła się na bok i w absolutnej ciszy, zasnęła. A ja misia schowałam, w czeluściach szafki, z... czytaj dalejContinue reading