Pamiętam jak wiele osób było przerażonych faktem, że nie miałam spakowanej torby do szpitala.
Wreszcie przygotowałam wyprawkę na porodówkę trzy tygodnie przed rozwiązaniem. Do podręcznej torby włożyłam rzeczy dla dziecka, a do małej walizki rzeczy dla siebie.
W walizce z moimi rzeczami pieczołowicie zapakowałam:
– dowód osobisty – żeby pamiętać w godzinie zero jak mam na imię 😉
– kartę ciąży
– badanie grupy krwi – oryginał, w razie jakiś nieprzewidzianych niespodzianek
– aktualne badania – wszystkie włożyłam do teczki, by nie szukać w amoku w torebce bez dna
– badanie na HIV
– NIP pracodawcy
– koszulę nocną – z bawełny, trzy sztuki, umożliwiające dziecię do cyca przystawić
– szlafrok
– kapcie
– klapki pod prysznic
– skarpety – dwie pary
– biustonosz dla matek karmiących – dwie sztuki
– majtki siatkowe jednorazowe – dobrze, że przytomnie spakowałam bawełniane, bo siatkowe okazały się za małe i mit, że jestem smukłą, gibką nimfą, został obalony
– podpaski poporodowe – dwa opakowania, to było zdecydowanie za mało
– płyn do higieny intymnej – firmy Biały Jeleń
– ręcznik – dwie sztuki
– wkładki laktacyjne – całe opakowanie
– przybory toaletowe – szczoteczka i pasta do zębów, żel do ciała, szampon do włosów, grzebień
– wodę mineralną niegazowaną, a resztę butli cennego napoju przytaszczył Przyszły przy odwiedzinach.
W torbie z rzeczami dziecka umieściłam:
– paczkę pieluch – w najmniejszym opakowaniu
– chusteczki nawilżające
– kilka sztuk pieluch tetrowych i dwie sztuki flanelowych
– krem do pupy
– emulsję do kąpieli
– oliwkę
– miękką szczoteczkę do włosów
– 2 ręczniki
– pajacyk – trzy sztuki
– kaftanik – dwie sztuki
– śpioszki – trzy sztuki
– body – trzy sztuki
– dwie czapeczki
– ubranko na wyjście – dostosowane do pory roku,
– rożek
– kocyk – mały, bo stwierdziłam, że kocyk dwumetrowy będzie jednak przesadą
– smoczek uspokajacz – w razie co
– butelkę ze smoczkiem – 125 ml.
Mogłam też Przyszłemu powiedzieć, co i gdzie schowałam w wypasionym ekwipunku. Ponaglany przez zołzowatą położną, biedak wyciągnął prawie wszystko. Być może nawet uświadomiony, w godzinie zero, w panice i tak by zapomniał. Kolejnym razem, o ile się porwę w uniesieniu na ponowną powtórkę z rozrywki, włożę ubranka w torebkę foliową, w które dzidziuś po porodzie ma być ubrany. Oszczędzę nerwy Przyszłego, a przede wszystkim nasze bagaże.
Jak widać nie jest to skomplikowane zadanie. Uwiniecie się z nim w try miga 🙂
Kiedy człowiek przekracza po raz pierwszy mury szpitala, jego wiedza, jakie zasady panują w tych murach ogranicza się jedynie do zakazu palenia na terenie placówki i dezynfekcji rąk.
Aby niepotrzebnie dodatkowo się stresować, bo i tak człowiek jest zestresowany rozpoczętą akcją porodową, aby uniknąć zbesztania przez personel podpowiem wam, czego się wystrzegać i przedstawię jakie realia panują w tym przybytku.
W szpitalu na porodówce:
– nie powinno się mieć pomalowanych paznokci
– po cesarce, korzystając z łazienki nie zamyka się od środka drzwi; w razie omdlenia, trzeba by było je wyważać
– należy czekać w łóżku na obchód, nawet jak lekarz zapomni o twoim istnieniu
– dziecko zawsze transportujemy w wózeczku – łóżeczku, nie nosimy je na rękach po korytarzach
– na holu znajduje się lodówka i czajnik
– dziecko znajduje się cały czas przy mamie, nawet po cesarce
– dzieckiem w szpitalu zajmuje się całodobowo mama; jeśli chce odpocząć, musi być ktoś z rodziny albo trzeba wynająć płatnie położną
– ponoć nie można kąpać noworodka przez pierwsze trzy doby życia; wynajęta położna wykąpała mi córkę w drugim dniu; pachnącą i bez skrzepów krwi na włoskach tuliłam ją w ramionach
– przy porodzie może uczestniczyć jedna osoba
– nie zdejmujemy dziecku opaski z nazwiskiem matki, datą i godziną urodzenia, wagą i wzrostem dziecka
– przebywa się w sali z dwoma lub trzema innymi osobami
– łóżka są nowoczesne, ale bardzo niewygodne
– w pokoju pielęgniarek dostaniemy mleko dla dzieci; przez pierwsze trzy doby ma się mało pokarmu w piersiach i trzeba dokarmiać noworodka, inaczej będzie cały czas głodne, będzie płakać z tego powodu i możliwe, że tak spadnie mu waga, że nie zostanie wypisane do domu
– jeśli w czasie porodu ma się niemiłą, chamską położną, bez wahania trzeba zażądać wymianę na empatyczny model.
Oczywiście wszystkie spostrzeżenia wypływają z moich osobistych przeżyć i doświadczeń, zatem są one bardzo subiektywne.
Zapraszam do przeczytania także innych postów o podobnej tematyce:




