Author

Bambosza

Podróże

dlaczego warto pojechać do Gdyni

Wciąż rozpamiętuję chwile spędzone nad morzem. Chociaż pogoda jest piękna i bardzo lubię jesień, to przeglądam z rozrzewnieniem fotografie. Nie byłam podekscytowana Gdynią, a to miasto mnie urzekło, skradło moje serce, którego cząstkę zostawiłam na plaży w Oksywiu. Co takiego to miasto ma? Jakiej magii używa, by podróżni, spragnieni nie tylko wakacyjnych wrażeń, zostali tu na dłużej i z miłą chęcią przybyli następnym razem? Ja już wiem. A tobie pomogę odpowiedzieć na pytanie, dlaczego warto pojechać do Gdyni? Niezaprzeczalnym atutem miasta jest morze. Bezpieczny wypoczynek oferują aż cztery kąpieliska strzeżone, gdzie przy każdym znajduje się także punkt medyczny. Macie do wyboru plażę na Babich Dołach, w Orłowie, Śródmieściu i Redłowie. Ale plaż w Gdyni jest więcej. Na pozostałych też można się kąpać, ale już na własną odpowiedzialność. Ja w takich miejscach nie kuszę losu i zadowalam się brodzeniem po wodzie. Delektuję się nagrzanym piaskiem i widokami, a tych w Gdyni nie brakuje. Gdynia - plaża czytaj dalejContinue reading
Bez kategorii

analiza lipca 2015

Śnię o wolności finansowej, marzę o niej. Tylko ją tak trudno osiągnąć, gdy się siedzi z dzieckiem w domu. Gdyby ten kurz wlatujący do mej chałupy był banknotami, to byłabym milionerką. Łapie się za głowę, bo wychodzi na to, że miesiące wakacyjne wyrządziły spustoszenie w kieszeni. Może te upały sprawiły, że mózg nie rejestrował co czynił. A uczyniło się wiele... czytaj dalejContinue reading
Dziecko i rodzicielstwo

z nocnikiem za pan brat

W lipcu wydarzyło się coś wyjątkowego. Dziecko pożegnało się definitywnie z pieluchami i skumplowało się z nocnikiem za pan brat. Wielbi swoje siedzisko z namaszczeniem, choć i wcześniej traktowało je przyjaźnie. Acz nie chciało za żadne skarby świata z niego korzystać i z premedytacją siadało w kompletnym ubraniu. Mądre to było dziecko.... czytaj dalejContinue reading
Bez kategorii

analiza czerwca 2015

Zauważyliście, że nadrabiam zaległości. Wakacje już minęły, a ja tkwię nadal w tematyce urlopowej. I chociaż szykuję jeszcze dwa wpisy z tej wyprawy, to dzisiaj uraczę was tematykę nieco przyziemną. Acz myślę, że ona was ucieszy. Najwyższy czas na analizę czerwca 2015! Zbieranie paragonów prowadzę skrupulatnie. Ten nawyk mniej wychodzi Przyszłemu i... czytaj dalejContinue reading
Podróże

skradziono moje serce

O tym jak początkowo nie byłam podekscytowana Gdynią, doskonale wiecie. Ale to uczucie trwało póki nie wsiadłam w pociąg. Po rozgoszczeniu się w kempingu, spoglądając z lubością na morze, gdzie w tle majaczyła się Mierzeja Helska, skradziono moje serce. Gdynia jest kolejnym miastem, które mnie urzekło i z utęsknieniem czekam, by je ponownie odwiedzić. Kolejny dzień zwiedzania Gdyni rozpoczęliśmy od podziwiania ulicy Świętojańskiej - jednej z głównej ulic serca miasta, uznawanego za najbardziej reprezentatywną. I chociaż mnie osobiście najbardziej przypadła do serca ulica Starowiejska, to muszę przyznać, że i Świętojańska wywarła na mnie wrażenie samą już długością - 1866 metrów i 24 metry szerokości. Na jej krańcach jest bardzo duża różnica poziomów. Na początku ulicy jest to 4 m n.p.m., a na samym jej końcu - 27 m n.p.m.

Na tej ulicy mieści się kościół Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, który obecnie ma rangę kolegiaty. Kościół budowano dwa lata. Został poświęcony w 1924 roku. Budynek jest zbudowany w stylu neobarokowym. Zaciekawi was to, że beczkowate sklepienie zostało wykonane z beczek okrętowych, służących do przewozu towarów. Jest ono wsparte na ośmiu filarach, biegnących wzdłuż bocznych ścian czytaj dalejContinue reading

Dziecko i rodzicielstwo, Ekspedycje z dzieckiem, Małe ojczyzny, Podróże

zakochałam się.. w Gdyni

Kiedy planowałam krótki urlop nad morzem, nie byłam podekscytowana. Nawet w dniu wyjazdu niechętnie pakowałam walizkę. Dopiero robiąc kanapki na czterogodzinną podróż, w żyłach zaczęła krążyć szybciej krew i pojawiła się ekscytacja, która rozgromiła towarzyszący mi od tygodnia sceptycyzm.

Wyruszyłam w drogę pociągiem, z Bulbą i Przyszłym przy boku, z wózkiem, jedną walizką, z torbą jedzenia, workiem z akcesoriami dzieciny, plecakiem z sokami i torebką na ramieniu. Rozgościliśmy się w przedziale i mknęliśmy ku Gdyni.

Podróż minęła nam szybko i po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że najlepszym środkiem transportu na dłuższe wojaże z Bulbą jest kolej. Może ona nieustannie zmieniać miejsce do siedzenia, oglądać świat za oknem, przechadzać się po wagonie i korzystać z toalety.  Zaś wagony bez przedziałów zapewniają nam wygodę i przestrzeń, co przy małym dziecku jest dość istotnym szczegółem.

Dojechaliśmy szczęśliwie ku celu podróży. Gdynia powitała nas piękną pogodą, przyjemną temperaturą (o kilka stopni mniejszą niż w upalnej Warszawie), powiewem bryzy morskiej i windą, którą zjechaliśmy z peronu na dworzec. Dworzec wywarł na mnie pozytywne uczucia estetyczne. Jest piękny, czysty i pachnący. Nie bez powodu został oznaczony najwyższą kategorią A w kategoryzacji PKP. W 2008 roku budynek dworca został wpisany do rejestru zabytków.

Budynek dworca jest trzecim, który wybudowano. Dzieje dworca sięgają roku 1879 roku. Na początku mieścił się tu tylko drewniany przystanek kolejowy. Ten, który podziwiać możemy dzisiaj, powstał w latach pięćdziesiątych XX wieku. Autorem projektu budynku jest profesor Wacław Tomaszewski, który również... czytaj dalejContinue reading

Bez kategorii

urok wiejski

Nie chce mi się już słuchać wywodów, że życie wiejskie jest uciążliwe, upierdliwe i mało atrakcyjne. Często zastanawiam się, jakimi motywami kierują się ci, co obrazują ciężki żywot na wsi. Myślę, że te osoby, gdyby miały tylko możliwość, zamieszkałyby na tej wsi najszybciej, nie bacząc na przeszkody, które uprzednio pieczołowicie wyliczali. Ja wieś lubię. Moim marzeniem jest na niej zamieszkać bądź zaszyć się na resztę życia w małym miasteczku. Chcę, by rytm dnia był spokojniejszy, by jego tempo wyznaczały pory roku, by delektować się zachłannie widokami natury, by wsłuchiwać się w buzującą życiem ciszę, by celebrować niedziele, by się cieszyć drobiazgami. Życie wielkomiejskie skutecznie potrafi pomniejszyć rytuały codzienności i zdewaluować ich znaczenie. To w wielkim mieście brakuje mi uroczystych niedziel, obrzędowości, cieszenia... czytaj dalejContinue reading
Sandały, kapcie polskiej marki Slippers Familly. Minimalistyczny wzór.
Dziecko i rodzicielstwo

TYLKO DLA ORŁÓW – SLIPPERS FAMILY

Na jednym spotkaniu blogerskim miałam przyjemność poznać markę Slippers Family, która pozytywnie mnie zaskoczyła swoimi produktami. Jest to polski producent obuwia dziecięcego, o bogatym asortymencie, mający w ofercie sprzedaży: buty profilaktyczne, sandały, tenisówki, balerinki, trzewiki, kalosze, a nawet tzw. niechody. Buty charakteryzują się niepowtarzalnym designem, który mnie oczarował. Po wszechobecnych, intensywnych kolorach w działach dziecięcych, znalazłam firmę, która oferuje spokojniejsze barwy, a dla osób spragnionych energetycznego kolorytu, proponuje kolekcję "Nature Foot", inspirowaną światem dzikich zwierząt. Bulba ma przyjemność nosić sandały. Są one lekkie, elastyczne i przewiewne. Mają łatwo... czytaj dalejContinue reading
Dziecko i rodzicielstwo

jak skutecznie podciąć skrzydła

Znasz euforyczny stan, kiedy z zapałem, z wypiekami na twarzy zabierasz się do smakowania nowego przedsięwzięcia, kiedy podejmujesz decyzję, że właśnie to dzisiaj zaczniesz ćwiczyć, by mieć atletyczne ciało antycznej rzeźby, idziesz na kurs prawa jazdy, podejmujesz naukę wyplatania koszyków z wikliny, modnego decoupage, renowacji mebli czy łacińskich słówek. Energia cię... czytaj dalejContinue reading
Bez kategorii

ulegam

Ulegam ostatnio rozmemłaniu. To nie lenistwo. To gorsza do strawienia niemoc, rozlewająca się po całym ciele. Jakbym wpadła po uszy w pajęczą sieć i nie mogła się z niej wydostać. Brak energii i chęci do działania jest koszmarem. Może to są rezultaty zawodu i rozczarowania. Mimo iż wszystko rozumiem, mimo iż... czytaj dalejContinue reading